Fanfics

11. Angel

16:39, 16 September 2019

- Zostaniesz ze mną na noc? – zapytał Louis błądząc palcami we włosach Harryego, gdy ten nadal spoczywał na jego ramieniu. Było bardzo późno i szatyn nie chciał, aby Harry wracał o tej porze do domu, ale ekscytowała go wizja ponownego spania obok ciepłego ciała bruneta.

- Pracujesz jutro – Harry zmarszczył brwi i spojrzał na Louisa.

- Wiem – wzruszył ramionami.

- Dobrze, więc jak tylko wstaniesz, obudź mnie i wtedy sobie pójdę – powiedział Harry i wziął dłoń Louisa w swoją, bawiąc się jego palcami. Ten mały gest bardzo rozczulił Tomlinsona i mimowolny uśmiech zamajaczył na jego ustach.

- Nie wypuszczę cię, dopóki nie zjesz ze mną śniadania – oznajmił i nie mógł powstrzymać się od schowania włosów chłopaka za ucho.

- Niech będzie – uśmiechnął się, ukazując Louisowi dołeczki w swoich policzkach.

٭٭٭

Louis nie sądził, że jego życie będzie wyglądało lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie zdawał sobie sprawy, że jeden mężczyzna może tak zawrócić w głowie i sprawić, że w każdej części dnia będzie obecny w jego myślach. Martwiła go jednak sprawa z niedającym spokoju Harryemu Jeremym i chociaż od kilku dni nie dawał o sobie znać żadnemu z nich, Louis przeczuwał, że nie odpuścił sobie tak łatwo. Przyrzekł sobie, że jeśli jeszcze raz go zobaczy, nie będzie szczególnie starał się o powstrzymanie swojej zaciekłości. Jeremy musiał zaakceptować wybór Harryego i szczerze mówiąc Louis współczuł mu, bo przeszłości nie dało się zmienić, a Jeremy swoim niemoralnym zachowaniem stracił najcenniejsze, co mogło mu się kiedykolwiek przytrafić.

- Jaki jest Hugh Jeromes? – zapytał Louis, kiedy siedzieli na stoliku podczas trwania przerwy w treningu Harryego. Chłopak co chwilę pociągał wodę z butelki i szatyn do tej pory był pod wrażeniem ilości, jaką potrafi wypić Harry.

- To znaczy? – dopytał.

- Zauważyłem twoje dobre kontakty z poprzednim rywalem – odparł. – Czu Hugh jest taki sam?

- Pytasz o to, czy jesteśmy dla siebie wrogami w ringu, a poza przyjaciółmi? – upewnił się Harry, a kiedy zauważył potwierdzające kiwnięcie głową Louisa, zaczął mówić dalej. – Rzadko kiedy to mówię, ale jego nie da się polubić. Chodzi mi o to, że on nie daje nawet takiej możliwości. Nie chce mieć innych relacji niż tych typowo konkurencyjnych ze swoimi przeciwnikami. Z nim nie da się wyjść na przykład na kawę tak jak z innymi – dokończył i ponownie upił łyk wody.

- Na kawę – mruknął Louis, a w jego głosie z łatwością można było wyczuć nutę ironii i przemawiającej zazdrości.

- Z całego mojego monologu wyłapałeś tylko słowo ,,kawa"? – zaśmiał się Harry.

- Wracając – zaczął Louis, chcąc pominąć kwestię bycia zazdrosnym. – Czyli jest po prostu chujem?

- Powiedzmy – uśmiechnął się.

Obserwowali przez chwilę w milczeniu ludzi na siłowni, dopóki Harry się nie odezwał.

- Chciałbym, żebyś poznał moją przyjaciółkę. Mieszka blisko Londynu, ale przez długi okres czasu była z mężem w odwiedzinach u ich rodziny.

- Z chęcią ją poznam – uśmiechnął się Louis.

٭٭٭

Louis nie potrafił powstrzymać w sobie stresu, który pojawiał się w nim automatycznie na myśl o poznaniu Tamary i jej męża – Oscara. Odczuwał tremę bardziej od momentu, w którym Harry wyznał Louisowi, że odkąd brunet wspomniał o nim przyjaciółce, ta nie dawała mu spokoju i namawiała go na jak najszybsze spotkanie. Obawiał się, że go nie polubią, bądź Tamara będzie oceniała go pod względem dobrego kandydata na chłopaka dla Harryego.

Poprawiając swoją marynarkę zadzwonił dzwonkiem i cierpliwie czekał na przekręcanie zamka. Zaśmiał się lekko, kiedy ze środka usłyszał ciche ,,nie, ja mu otworzę!" i wtedy jego oczom ukazała się ładna brunetka z ciemnymi, niemalże czarnymi oczami. Szeroki uśmiech, którym go przywitała, przypominał mu swoją życzliwością uśmiech Harryego. Musieli być naprawdę wspaniałymi przyjaciółmi.

- Wreszcie doczekałam się tej chwili – powiedziała entuzjastycznie. – Witaj, Louis.

Chłopak z lekkim szokiem odwzajemnił uścisk, kiedy ta objęła go ramionami. Chwilę później ujrzał Harryego, który posłał w jego stronę uśmiech i podszedł bliżej.

- Cześć – Louis ujął policzek Harryego w swoją dłoń i przysunął bliżej swojej twarzy, składając krótki pocałunek na jego wargach. Kiedy intensywny zapach chłopaka uderzył w jego nozdrza, pragnął nie oddalać się od jego ust, jednak musiał pamiętać, że obok nich wciąż znajdowała się Tamara.

Przeszli do kuchni, w której znajdował się Oscar przygotowując jedzenie. Razem z Louisem przedstawili się sobie i Harry zdążył ponarzekać, że Oscar jest gościem, a wziął na siebie przygotowanie posiłków.

- Kochanie, Harry ci pomoże, a ja zabieram Louisa na ploteczki – podeszła do swojego męża i pocałowała go, a w tym momencie Louis wytrzeszczył oczy. Ploteczki? Harry wyglądał na rozbawionego reakcją szatyna, kiedy ten ruszył za dziewczyną, która chwyciła jego rękę i poprowadziła do salonu. – Nie bądź taki przerażony – zaśmiała się, kiedy zauważyła, że Louis nadal był lekko osłupiony. – Po prostu chciałam lepiej poznać mężczyznę, którego Harry do siebie dopuścił po...

Zawahała się i popatrzyła w oczy Louisa, zaraz potem wzrok zatrzymując na kolanach.

- Po Jeremym? – zapytał, zauważając jak zszokował tym kobietę.

- Ty wiesz? – zdziwiła się.

- Taa – westchnął. – Miałem okazję go poznać, niestety.

- Jaki jest teraz?

Louis był pewien, że przyjaźń Tamary i Harryego była bardzo długa. Dziewczyna musiała doskonale znać Jeremyego; jego zachowanie, kiedy był jeszcze z Harrym, bądź te, które zepsuło ich relację.

- Próbuje odzyskać Harryego – wykrztusił. – Narzuca się i mi, i Harryemu. Nienawidzę go, tym bardziej, że znam ich historię i wiem, jak bardzo Harryemu ciężko było się pozbierać.

Jego zdenerwowanie wzrastało mimowolnie, kiedy tylko myślał o tym mężczyźnie. Nim zdążył zarejestrować ruch Tamary, dziewczyna momentalnie znalazła się obok niego i położyła swoje małe dłonie na tych jego, lekko ściskając.

- Cieszę się, że jesteś teraz przy nim, kiedy Jeremy powrócił. Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale dajesz Harryemu niesamowitą siłę w radzeniu sobie z tym – uśmiechnęła się, a szczerość w jej głosie była namacalna i oczywista. – Zawsze mnie zapewniał, że jest dobrze, ale musiałam uzyskać dodatkowe potwierdzenie od Nialla. Jego jednonocne sypianie z kobietami i mężczyznami nie dawały mu tyle szczęścia, co teraz spotkania z tobą. Nigdy nie mówił tego otwarcie, ale wiedziałam, że potrzebuje czegoś stałego, aby prawdziwie poczuć się spełnionym.

Wspomnienie Harryego sypiającego z innymi osobami zakuło Louisa w klatce. Odczuwał zazdrość, jednak świadomość, że Harry znalazł oparcie w jego osobie, zdecydowanie dominowała. Tak bardzo pragnął zamknąć go w swoich ramionach i dawać tyle wsparcia, ile był w stanie mu zapewnić.

- Powiedziałaś, że Jeremy powrócił – zaczął, a dziewczyna na potwierdzenie swoich słów kiwnęła głową. – Skoro tak, gdzie był? Zjawił się tak nagle.

- Kiedy Harry widział, że Jeremy jest zupełnie pogrążony w nałogach, dał znać o tym jego rodzinie. Oni załatwili mu leczenie i zabrali go do swojego miasta. Harry zachował się jak anioł. Pomimo krzywd, jakie Jeremy mu wyrządził, on zajął się nim do samego końca – wyznała.

Louis poczuł jak jego serce zaczęło topnieć. Chociaż miał uraz do byłego chłopaka Harryego, nie mógł nadziwić się czystością i pięknem duszy bruneta. Będąc skrzywdzonym i wielokrotnie zdradzonym on znalazł w sobie siłę, aby pomóc mu.

- Masz rację, Harry to prawdziwy anioł – odparł Louis. – Tak właściwie, jesteś mężatką, tak?

- Tak – Tamara zmarszczyła brwi na drastyczną zmianę tematu.

- Wyglądasz bardzo młodo. Pobieraliście się w piaskownicy?

- Ha ha – powiedziała. – Mam 25 lat, rok temu brałam ślub. To wcale nie tak mało – broniła się.

Tamara była rok młodsza od Harryego, a od Louisa dwa lata. Zaczął zastanawiać się jak zaczęła się ich przyjaźń, ale o to postanowił wypytać innym razem Harryego.

- Chcesz wiedzieć jak poznałam Oscara? – zapytała podekscytowana. – Dobra, chcesz.

Louis wywrócił oczami, gdy nawet nie dała szansy mu się odezwać, jednak widząc jej uśmiech odwzajemnił go. Tamara pochłonięta była w opowieściach, następnie wypytując Louisa o jego zainteresowania i pracę.

٭٭٭

Co chwilę wzrok Louisa bezwiednie wędrował na ustach Harryego, które poprzez wypicie dużej ilości czerwonego wina, uwydatniły swój piękny kolor znacznie bardziej. Dodatkowo Styles po każdym łyku je oblizywał i czasem zagryzał, a Louis starał się nie być zbyt oczywistym, kiedy intensywnie wlepiał w niego swój wzrok.

- Proponuję wyjść na miasto – odezwała się Tamara. – Co wy na to?

Wszyscy przytaknęli i po chwili kobieta wstała, chwytając Oscara za rękę, by udać się do ich tymczasowego pokoju. Zniknęli za drzwiami, a wtedy Harry momentalnie uniósł się ze swojego miejsca i usiadł Louisowi na kolanach, przerzucając swoje nogi po obu stronach jego ciała. Szatyn uwielbiał, kiedy zielonooki to robił. Czuł go niesamowicie blisko, dodatkowo te piękne wargi były na wyciągnięcie jego własnych.

- Czy ty przypadkiem nie mówiłeś, że alkohol jest niezdrowy i osłabia twoją sprawność? – spytał zaczepnie Louis, kciukiem błądząc w okolicach jego ust.

- Mówiłem – uśmiechnął się. – Ale dziś nie mogłem się powstrzymać. Tak samo jak nie mogę, kiedy patrzę na ciebie, gdy jesteś w garniturze – spojrzał w dół jego ciała, bawiąc się guzikiem od jego koszuli.

- A więc lubisz, kiedy go noszę – zagaił, przypominając sobie kilka wcześniejszych sytuacji, kiedy Harry mierzył go wzrokiem, gdy miał na sobie elegancki strój.

- Bardzo – wyszeptał, mówiąc prawie w jego usta. Louis nie potrafił dłużej czekać i przywarł do czerwonych warg Harryego, jęcząc na słodki posmak, który poczuł. Brunet praktycznie od razu zaczął wykonywać posuwiste ruchy biodrami, co bardzo wpływało na Louisa.

- Cholera jasna, Harry – wysyczał i zassał jego dolną wargę. Tak bardzo nie chciał tego przerywać, ale pamiętał, że w każdej chwili może wejść tu Tamara z mężem. Jak na zawołanie, chwilę później usłyszeli krzyk kobiety z korytarza.

- Kochani, wychodzimy!

Oderwali się od siebie. Louis wciąż patrzył na pełne usta Harryego i mały uśmiech pojawił się na jego twarzy. Kiedy brunet zaczął schodzić z jego kolan, niższy klepnął jego tyłek.

- Jeszcze z tobą nie skończyłem – wyszeptał do jego ucha, koniuszkiem języka przejeżdżając po jego płatku. Ekscytowanie rosło, kiedy Harry zagryzł swoje wargi, aby powstrzymać rosnący na nich uśmiech. 

There are no comments yet. Log in to be the first to leave a review!

Similar stories