Fanfics

7. Support

21:45, 28 August 2019

Harry poczuł lekkie szarpanie za ramię i ciche, niezrozumiałe dla niego szepty. Z lekkim ociąganiem otworzył oczy i rozejrzał się wokół, dopóki jego na w pół otwarte powieki nie ujrzały pięknych, niebieskich oczu, które pomimo ciemności świeciły jasnym blaskiem.

- Przepraszam, zasnąłem na tobie – zwrócił się do Louisa i od razu się wyprostował, czując lekkie odrętwienie.

- Bardziej martwię się o twój kark – zaśmiał się lekko.

- Gdzie jest Niall? – spytał i rozejrzał się dookoła, nigdzie nie mogąc zauważyć ciemnych włosów chłopaka.

- Zayn wyszedł z nim za zewnątrz, bo źle się poczuł – wytłumaczył Louis. – Mówił, żebym cię obudził, bo chce wracać do domu.

- Która godzina?

- Druga w nocy.

Harry kiwnął jedynie głową. Zauważył lekki uśmiech na twarzy Louisa, który niemal od razu odwzajemnił. Miał lekkie poczucie winy, że prawdopodobnie był powodem uziemienia Louisa na kanapie. Zapewne chłopak chciał się ruszyć, być może potrzebował skorzystać z toalety, ale z grzeczności wytrzymał i pozwolił Harry'emu na sobie spać. Nieświadomie po ciele bruneta rozeszło się przyjemne ciepło na samą myśl.

- Harry, kochanie – Niall wykrzyknął wchodząc do środka. – Zabierz mnie do domu.

Niall czekał spokojnie, opierając się całym ciałem o ścianę, aż Harry pożegna się ze wszystkimi. Zayn podziękował za miły wieczór i zapewnił, że to nie było jednorazowe zaproszenie. Kiedy przyszła kolej Louisa, Harry skupił się na jego oczach, potem sprawnie wzrokiem prześledził jego usta. Czuł potrzebę wpicia się w nie, jednak onieśmielała go obecność pozostałej trójki, która bezceremonialne patrzyła na każdy ich ruch. Pochylił się i pocałował jego policzek.

- Do widzenia, Lou – wyszeptał. Szatyn posłał mu ten piękny uśmiech, którego nie dało się nie odwzajemnić.

- Do widzenia, Harry.

Droga do samochodu okazała się być prostsza, niż wyobrażał ją sobie Harry. Niall tylko trochę polegał na nim, trzymając kurczowo jego rękę. Harry pomijał fakt, że Niall zaciągał się czasem i wdychał jego zapach.

- Ładnie pachniesz.

- Nie lubisz męskich perfum – przypomniał mu Harry.

- Twoje są bardzo słodkie. Niczym damskie. Kocham je.

Harry zaśmiał się i poklepał przyjaciela po policzku. Niewielka ilość alkoholu sprawiała, że Niall stawał się bardziej rozmowny, potrafił zagadywać do obcych osób, czego przykładem był Louis. Harry uśmiechnął się przypominając sobie o ich krótkiej rozmowie za pubem, kiedy to Niall zawołał Louisa i spytał o walkę.

- Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo przystojny mężczyzna jest przy barze – Harry wrócił z powrotem do Nialla z butelką wody. Ukrył tworzący się uśmiech na jego twarzy na wspomnienie o pięknym szatynie i wymianie spojrzeń, upijając łyka.

- Tak? – zaśmiał się Niall i spojrzał w tamtą stronę, by zobaczyć o kim mówił jego przyjaciel. – To ten w garniturze?

Harry kiwnął głową.

- Załatwić numer, czy coś? – Niall poruszył sugestywnie brwiami.

Harry domyślił się, że Niall skojarzył Louisa i krążące w jego krwi promile alkoholu pomogły mu go wtedy zawołać.

- Harry? – zaczął Niall, gdy chłopak wpakował go do samochodu, przypiął pasami i usiadł na miejscu kierowcy.

- Tak?

- Wiesz, że musimy zwiększyć intensywność treningów? Ale tak, żebyś nie spadł z wagi – powiedział Niall, patrząc na Harryego.

- Tak, wiem.

- Musisz więcej jeść.

- To też wiem.

- Bo przecież nie chcesz zawieść Louisa? – Niall zapytał żartobliwym tonem i dotknął Harry'ego policzka, na co on wywrócił oczami. – Jak mu o tym powiesz? Wszyscy widzieliśmy jego niechęć do Hugha.

Niall dziś z samego rana był na spotkaniu menadżerów i tam została przedstawiona lista przeciwników na kolejne miesiące walk. Z tego względu, że walki w ringu, który został postawiony w pubie, są prowadzone bardziej rekreacyjnie i obejmuje je zupełnie inny regulamin, bitwa, którą Harry miał stoczyć z Hughem Jereomesem, miała odbywać się na przedmieściach Londynu, w innej hali. Były to kwalifikacje do mistrzostw w Ameryce.

- Nie będę go o tym informował – wzruszył ramionami Harry. – Myślę, że najlepiej będzie, gdy dowie się o tym przez przypadek albo jak najpóźniej.

٭٭٭

- Aww, Loueh. To było takie słodkie – odezwał się Zayn i roztrzepał jego włosy.

- Byłoby bardziej słodko, gdybyście nie gapili się jak chuje – Louis odsunął jego dłoń i poszedł z powrotem na kanapę. – Chcesz iść spać czy mogę otworzyć kolejne piwo?

Zayn wzruszył ramionami i usiadł obok niego, biorąc do ręki piwo i opierając się o ramię Louisa. Szatyn jednak zepchnął go i odsunął się.

- Chuju. Harryemu pozwoliłeś – Zayn odezwał się udawanym, obrażonym tonem, kładąc nogi na stolik przed nimi. Chwilę później Liam wyszedł z kuchni z przekąskami, które zdążył już odnieść i postawił na stoliku, wcześniej strzepując z nich nogi Zayna.

- Może wyjdę z własnego mieszkania – prychnął Zayn wyrzucając swoje ręce w górę w dramatycznym geście, jednak uśmiechnął się.

Rozeszli się nad ranem, kiedy wszyscy zaczynali robić się senni i lekko zmęczeni przez wypity alkohol i nieprzespaną noc.

٭٭٭

Kolejne dni dla Louisa były na pozór normalne. Z całych sił próbował zachowywać się normalnie, kiedy esemesował z Harrym, a Danielle była w pobliżu. Od razu rzucała mu porozumiewawcze spojrzenia, poruszała sugestywnie brwiami, a potem atakowała go pytaniami, czemu uśmiecha się do telefonu jak cholerny nastolatek. Nigdy nie spodziewał się, że będzie chował telefon pod biurkiem, a na spotkaniach patrzył na zegarek i odliczał minuty do przerwy, żeby w końcu odpisać Harry'emu.

- Harry zaprosił mnie na wspólne bieganie – powiedział zdziwiony wciąż patrząc w ekran telefonu, kiedy Danielle wyjadała z jego sałatki kukurydzę. – Myślisz, że chce mi tym coś zasugerować?

Dziewczyna uniosła brwi i westchnęła, kiedy Louis zaczął przyglądać się swojemu ciału.

- Myślę, że chce po prostu umilić sobie ten czas, który strasznie wolno leci podczas biegania – wzruszyła ramionami.

- Tak myślisz? – zapytał, a ta kiwnęła głową. – Cholera, jaką on musi mieć kondycję.

- Ciekawe, czy długo wytrzymasz.

- Poproszę go, żeby zwolnił.

- A co jeśli będzie za późno? – oparła głowę na dłoni.

- Na co? – zmarszczył brwi. – Czy my na pewno dalej mówimy o bieganiu?

Harry rzeczywiście był wytrzymały w biegu. Louiswyobrażał sobie to znacznie gorzej; czuł, że będzie dyszał już na samympoczątku, jednak Harry robił dość częste przerwy na rozciąganie się i mężczyznazastanawiał się wtedy, czy był to jego odwieczny rytuał, czy robił to zewzględu na niego. 

Szatyn uwielbiał sposób w jaki Harry zapewniał go, że jest jego wsparciem podczas biegania i zdecydowanie częściej pragnie mieć go jako towarzysza. Louisa nigdy nie ciągnęło do biegania - chyba, że działo się to na boisku w trakcie meczu piłki nożnej - ale mając Harryego jako towarzysza zdecydowanie mógł to polubić. 

There are no comments yet. Log in to be the first to leave a review!

Similar stories