Fanfics

4. Where Is My Mind

14:04, 20 August 2019

Harry nie ukrywał znudzenia, jednak jego towarzysz zdawał się tego nie zauważyć, bądź po prostu to ignorował. Żałował, że w momencie, w którym niebieskooki mężczyzna zaczął zbliżać się w jego stronę, nie wstał i nie udał się do Nialla.

- Dasz zaprosić się gdzieś po twoim wywiadzie? – brunet nie patrzył na mężczyznę. Co chwilę zerkał na wejście. Tak bardzo, jak pragnął, aby w końcu pojawił się Louis, nie chciał, aby zastał go w takiej sytuacji. Nie przy stoliku z jego byłym.

- Jeremy – Harry westchnął, kładąc dłonie na stoliku. Pożałował tego, ponieważ mężczyzna wykorzystał to, i gdyby Harry w porę ich nie zabrał, ich dłonie zetknęłyby się. – Nie nalegaj, proszę.

Harry od zawsze uważał, że był dla niego zbyt wyrozumiały. Był bardzo przystojny, jednak charakter wszystko psuł. I chociaż na początku było cudownie, wszystko z czasem zaczęło się komplikować. Po ich rozstaniu nie trzymał się od niego wystarczająco daleko i starał się pomóc mężczyźnie, ponieważ jego uczucia nie do końca zniknęły. Gdyby nie interwencja Nialla, wszystko potoczyłoby się inaczej, a Harry pewnie nadal byłby w tej toksycznej relacji.

- Proszę, naprawię wszystko. Daj mi szansę – naciskał.

- Wszystko skończone, Jeremy – Harry wstał. Nie potrafił dłużej usiedzieć w miejscu, musiał znaleźć się jak najdalej od tego człowieka. Nie mógł się złamać. – Daj mi spokój.

Kiedy odchodził, usłyszał głośne kurwa i uderzenie pięścią w stół.

٭٭٭

- Kobieto, szybciej przebieraj tymi nogami – Louis wywrócił oczami i przyspieszył kroku. Danielle podbiegła do niego, jednak po chwili znów została w tyle.

Dziewczyna bardzo nalegała, aby pójść z Louisem. Chciała odpocząć od natłoku spraw związanych z pracą, a Louis lubił jej towarzystwo, więc zgodził się, aby z nim poszła. Przypadkowo zaczął temat walki podczas lunchu, który mieli w zwyczaju jeść razem, również niechcący wspominając o Harry'm.

- Czemu nie możemy zwolnić?

- Bo pewnie już odpowiada na wszystkie pytania, a ja bardzo chciałbym usłyszeć odpowiedzi – odpowiedział z małym uśmiechem na samą myśl o tym, jak Harry w niespieszny sposób będzie dobierał słowa i odpowiadał na pytania. Znali się krótko, jednak ta cecha bruneta dała mu się we znaki na samym początku.

- Jezu, Louis. Jesteś taki słodki – pisnęła Danielle i ścisnęła jego ramię. – Chociaż sądzę, że gdybyś poprosił Harry'ego o osobisty wywiad, nie odmówiłby ci – mrugnęła do niego.

- Dan, on ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż odpowiadanie na jakieś pytania pojedynczym osobom.

- Tobie na pewno by odpowiedział – nalegała.

- Jestem jakimś wyjątkiem? – zaśmiał się. Czuł, że jego myśli szły w absurdalnym kierunku, kiedy nawet przez chwilę zastanawiał się nad tym.

- Sam mówiłeś, że pytał czy będziesz. Zależy mu na twojej obecności.

Louis nie odpowiedział. Otworzył drzwi i przepuścił Danielle, a ich oczom ukazały się tłumy i do nozdrzy trafił zapach alkoholu i lekko spoconych już ciał.

- To on? – Louis usłyszał Danielle i spojrzał w kierunku, w którym patrzyła kobieta. Na ringu były postawione dwa krzesła, na jednym siedział Harry, a drugie było zajęte przez mężczyznę, który trzymał podkładkę z dużą ilością kartek. – Cholera, nieziemsko przystojny.

- Ekhm – odchrząknął Louis. – Zgadza się.

- Jasna sprawa, że jest twój – Danielle zaśmiała się i poczochrała jego włosy. W tym momencie Harry spojrzał w ich stronę i widząc chłopaka przygryzł wargę. Louis posłał mu uśmiech, a ten go odwzajemnił i szybko spojrzał w innym kierunku.

- Patrzył tu.

- Dani, widziałem.

- Tak tylko mówię. Gdybyś miał wątpliwości.

Louis pokręcił głową i wziął Danielle za rękę prowadząc bliżej ringu, ponieważ zobaczył wolne miejsca.

- Witam wszystkich – odezwał się prowadzący do mikrofonu. – W dzisiejszym dniu jako pierwszy na pytania odpowie nam Harry Styles!

Chłopak uniósł się lekko i powitał wszystkich dookoła uśmiechając się w niesamowity sposób. Louis nie sądził, że ktoś był w stanie okazać tyle życzliwości nieznajomym ludziom poprzez samo przywitanie. Wiele osób zaczęło klaskać, a przeraźliwe piski wypełniły duże pomieszczenie.

- Zacznijmy więc – zaczął. – Twoja kariera nabiera rozpędu. Jak się z tym czujesz?

- Jest to niesamowite uczucie. Wiem, że jestem w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że robię to, co kocham – Harry pokiwał kilka razy głową.

- Jak twoi bliscy zareagowali na wiadomość, że twoja przyszłość będzie związana z boksem? Jest to ryzykowny sport, kontuzje się zdarzają.

- Owszem, zawsze jest jakieś ryzyko. Sądzę, że nie ma sportu, w którym kontuzje nie występują. Ćwiczymy po to, aby się doskonalić i być perfekcjonistami w swoim zawodzie. Moja rodzina... cóż, od zawsze mnie to interesowało, więc myślę, że nie zszokowałem ich tym za bardzo. Aczkolwiek moja mama zaczęła całować mnie po całej twarzy, bo od razu nastawiła się na stałe ślady po bitwach.

Po pomieszczeniu rozniósł się lekki szmer i śmiech. Louis utożsamiał się z mamą Harry'ego. Również obcałowałby całą jego twarz, gdyby mógł.

Co?

- Przegrałeś tylko raz. Co sprawiło, że ten jeden raz nie byłeś w stanie wygrać?

- Nigdy nie wiemy jak skończy się walka. Walczyłem do samego końca, jednak przeciwnik okazał się być silniejszy – odpowiedział ze spokojem Harry.

- Hugh Jeromes, prawda? – upewnił się prowadzący, a Harry kiwnął głową. – Bez problemu podjąłbyś się kolejnej walki z nim?

- Oczywiście. Jedna przegrana nie sprawi, że się poddam.

Louis westchnął na pewność w głosie Harry'ego, jednak wszystko zostało zagłuszone okrzykami ludzi, którym podobała się odpowiedź bruneta. Z dziwnego powodu nie chciał, aby chłopak ponownie się narażał na przegraną. Dodatkowo nie wiedział jak wielkich uszkodzeń doznał Harry i był przerażony myślą, że chłopak mógłby nie być w stanie samodzielnie zejść z ringu.

- Czy droga, jaką pokonałeś, żeby tu być jest trudna?

- Jeśli efektownie dąży się do celu, to nie. Oczywiście, trzeba wiele poświęcić. Nie tylko czasu, ale sport ten wymaga wiele zmian w życiu.

- Miłosnych też? – prowadzący uśmiechnął się lekko.

- Miłość nie ma tu nic do rzeczy – wyjaśnił Harry. Louis odczuł, że temat zaczynał zbaczać na kwestie, których brunet nie chciał poruszać.

- Skoro przy tym jesteśmy... Widziano cię dziś z byłym chłopakiem – zaczął. Louis spiął się pod wpływem słów jakie usłyszał, ale również dlatego, że Harry nie wyglądał na zadowolonego. Na jego twarzy nie było cienia uśmiechu, a miarowym oddechem starał się uspokoić. Czuł to. W tłumie, przy ringu, zauważył również Nialla, który zaczął przeklinać i wyglądał na zdenerwowanego. Oczywiście, prowadzący nie dotrzymał obietnicy o zakazanych pytaniach i doskonale poradził sobie w zejściu na temat, który zapewne wzbudzi niemałe kontrowersje.

- Harry miał chłopaka? – zapytała szeptem Danielle.

- Sam pierwszy raz słyszę – rzucił Louis i odepchnął od siebie tę myśl.

- Czy twój były chłopak nadal ma problemy z panowaniem nad złością i z...

- Nie wiem – Harry przerwał prowadzącemu. – Nie utrzymujemy kontaktu.

- Ale dziś byłeś z nim widziany – nalegał.

- To było przypadkowe spotkanie. Rozmawialiśmy tylko chwilę – Harry akcentował każde słowo, mówiąc bardzo powoli i miał nadzieję, że ten człowiek odbierze to w prawidłowy sposób i przestanie drążyć, zmieniając temat lub kończąc całkowicie wywiad. Harry przeczuwał, że tego typu rzeczy nie skończą się dobrze. Wiedział, że ludzie uwielbiają szokujące wyznania i prowadzący doskonale to wiedział.

- Wszyscy z niecierpliwością czekamy na twoje kolejne sukcesy. Miejmy nadzieję, że wygrane będą po twojej stronie. Moi drodzy, Harry Styles! – prowadzący wskazał na bruneta dłonią; ten podziękował do mikrofonu i w pospiechu opuścił ring.

- Idź do niego – odezwała się Danielle, wyglądając na zmartwioną.

Louis śledził każdy ruch Harry'ego. Obserwował jak w szybkim tempie wyszedł na zewnątrz tylnymi drzwiami, a Niall od razu ruszył za nim, przywołując dłonią dwóch umięśnionych mężczyzn. Niall doskonale znał Harry'ego i wiedział, że w takiej chwili chłopak nie chciał mieć wokół siebie zamieszania, dlatego chciał, aby towarzyszyli im ochroniarze i odciągnęli wszystkich, którzy próbowaliby zbliżyć się do Harry'ego.

- Danielle – Louis zwrócił się do dziewczyny. – Wystarczy, że jest tam Niall. Nie chcę mu przeszkadzać i wiem, że moja obecność w tej chwili w niczym mu nie pomoże.

Wciąż utrzymywał wzrok na drzwiach prowadzących ku wyjściu. Na ringu trwały przygotowania do kolejnego wywiadu, a chujowy prowadzący miał minę zadowolonego z siebie dupka.

Kim był były chłopak Harry'ego? Miał problemy z opanowaniem złości i z czym jeszcze? Wiele pytań kumulowało się w głowie Louisa, ale musiał odpuścić. Nie chciał być kolejną osobą, która naciskała na bruneta, poza tym nie znał go na tyle dobrze, aby wiedzieć, że mężczyzna zechciałby podzielić się z nim problemami.

Ale chciał zobaczyć Harry'ego. Nawet jeśli poskutkowałoby to odciągnięciem Louisa przez ochroniarzy, chciał zaryzykować.

- Pójdę do niego – wstał i poprawił marynarkę.

- Mój człowiek – uśmiechnęła się promiennie. – Zajrzę do Zayna. I poradzę sobie z powrotem do domu. Zajmij się Harrym – pomachała mu i nim zdążył odezwać się, zniknęła w tłumie.

Od razu skierował się na zewnątrz. Spodziewał się szybkiej reakcji ochroniarzy, dlatego nie zdziwił się, kiedy chwycili go za ramiona i odciągnęli w tył.

- Wyjście jest z drugiej strony budynku – odezwał się jeden. Louis odszukał wzrokiem Nialla i Harry'ego. Na dźwięk głosu ochroniarza oboje odwrócili się. Szatyn odetchnął z ulgą, ponieważ miał wrażenie, że chłopak wyglądał na spokojniejszego. Tego mu było trzeba – upewnić się, że wszystko zmierza do porządku.

- Wejdź, Louis – odezwał się Harry. Ochroniarze momentalnie odsunęli się i zrobili miejsce, żeby Louis przeszedł.

- Chciałem tylko upewnić się, że wszystko z tobą w porządku – podszedł bliżej niego. Chciał zaaranżować jakikolwiek dotyk, ale zrezygnował, gdyż był pod uważnym spojrzeniem Nialla i nie chciał przesadnie naruszać prywatności bruneta.

- Miałem odwieźć Harry'ego do domu. Pojedziesz z nami? – Niall nie dał dojść do słowa brunetowi.

- Niall, nie sądzę, żeby Louis...

- Nie, w porządku. Pojadę – Louis uśmiechnął się lekko, przerywając chłopakowi. Harry w głębi serca cieszył się, ponieważ nie chciał przebywać teraz sam, jednak obawiał się, że Louis został zmuszony. Przyszedł tu z dziewczyną, więc czemu miałby chcieć z nim jechać? 

There are no comments yet. Log in to be the first to leave a review!

Similar stories