1. Involuntary Fascination
17:29, 17 August 2019Louis co chwilę odrzucał połączenie od swojego przyjaciela, który bez przerwy do niego wydzwaniał. Przyspieszył również kroku, aby dostać się jak najszybciej na miejsce i sprawić, żeby jego telefon przestał brzęczeć.
Zayn niemalże zmusił go, aby przyszedł do pubu od razu po pracy, dlatego teraz odpinał guzik swojej czarnej marynarki, aby jego elegancki strój nie przyciągał zbyt wiele uwagi, chociaż i tak wątpił, że tak się stanie.
Kiedy otworzył ciężkie drzwi i wszedł do środka, jego telefon znów zaczął dzwonić.
- Możesz przestać? – odebrał, chociaż zauważył Zayna przy barze. Jego przyjaciel tylko się uśmiechnął, kiedy zobaczył Louisa idącego w jego stronę i rozłączył się. – Jesteś strasznie wkurwiającym człowiekiem.
- Spóźniłeś się – dokuczył mu Zayn. Louis w odpowiedzi zmarszczył nos i pokazał mu środkowy palec.
- Gdzie Liam? – zapytał i zaczął rozglądać się wokół.
- Powinien być w niedługim czasie.
- Czemu do niego nie wydzwaniasz? – oburzył się Louis pokazując na telefon Zayn'a.
- Bo on jak mówi, że zaraz będzie, to znaczy, że zaraz będzie. Ty godzinę temu mówiłeś to samo. Godzinę temu – powtórzył, akcentując ostatnie dwa słowa.
- Pozwoliłem zrobić sobie małą przerwę na kawę. I tak przyszedłem tu w garniaku i wyglądam jak idiota.
- Nie wyglądasz – Zayn rzucił okiem na Louisa i uśmiechnął się krzepiąco. – Po prostu chcesz, żebym zapewnił cię, że wyglądasz jak gorący biznesmen.
- Czekałem na to – wywrócił oczami, ale mimowolnie uśmiechnął się i usiadł na wysokim krześle. – A teraz powiedz mi, czyj to był ten kretyński pomysł, żeby postawić ring na środku pubu.
- To wcale nie jest kretyńskie – do rozmowy wtrącił się Liam, który zdążył pojawić się w pubie. Usiadł obok Louisa i spojrzał w kierunku, w którym patrzył mężczyzna. Poruszył temat remontu, który odbywał się w pubie przez ostatnich kilka tygodni, i który sprawił, że ekscytacja fanów boksu przyprawiała Louisa o ból głowy.
- Bezsensowne napieprzanie się – westchnął.
- Wpieprzyć to ja mogę tobie. – Zayn postawił przed Louis'em z lekkim hukiem pełną szklankę alkoholu. – Wymienić ci argumenty, dlaczego to piłka nożna jest absurdalna?
Louis nie skomentował słów Zayn'a, ale ponownie spojrzał na ring, przy którym kręciło się kilka osób. Nie rozumiał fenomenu bijących się kolesi, jednak kiedy widział lekko umięśnionych mężczyzn, nie potrafił powstrzymać się przed wertowaniem wzrokiem z góry na dół po ich sylwetkach. Uwielbiał lekko wyrzeźbione ciała, które nie były przesadnie muskularne, ale miały w sobie nutę kompetencji i natury.
Zawiesił wzrok na wysokim brunecie, który wykonywał podskoki w miejscu, prawdopodobnie rozgrzewając się. Prowadził również zawziętą konwersację z mężczyzną z nieco jaśniejszymi włosami i lżejszą budową. Czuł, że zbyt intensywnie zaczął mu się przyglądać, ale kiedy zjechał wzrokiem w dolne partie jego ciała, nie mógł również powstrzymać się przed przejechaniem językiem po swoich wargach. Uznał, że w tej chwili ujrzał najpiękniejsze nogi, jakie mógł zobaczyć w całym swoim życiu. Spodenki sięgające do połowy ud idealnie uwydatniały jego lekko umięśnione nogi i tatuaż na lewym udzie.
- Niezły, co? – głos Zayn'a wyrwał go z lekkiego transu. Louis oderwał wzrok od tamtej części pubu i skupił się na swoim piwie, jakby właśnie nie zachwycał się nogami boksera.
- Hetero albo dominujący. Odpada – westchnął. Ponownie spojrzał w tamtym kierunku, jakby to mogło potwierdzić jego racje. Tym razem nieznajomy śmiał się i zapinał swoje rękawice. Choć pomieszczenie z ringiem było lekko przyciemnione Tomlinson niezaprzeczalnie stwierdził, że brunet jest przystojnym mężczyzną, lecz nie dla niego. Boks z natury kojarzył mu się z ludźmi, którzy pod każdym względem są autorytatywni i kierowniczy, a on sam tak siebie określał, więc to się wykluczało.
- Harry Styles jest gejem, chociaż lubi czasem wypieprzyć laskę – odezwał się Liam, a Louis wraz z Zaynem spojrzeli na niego dziwnie. – Zapomnieliście, że macie tu fana boksu?
- Aktyw czy pasyw? – dopytywał Zayn, a Louis wywrócił oczami.
- Nie wiem. Nie wchodzę mu do łóżka – Liam wzruszył ramionami.
- Koleś, właśnie powiedziałeś, że pieprzy laski – zauważył Louis.
- Tak poza tym – wtrącił Zayn. – Louis, wszyscy wiemy, że lubisz jęczących facetów, ale daj się choć raz komuś wypieprzyć.
- Nie ma mowy – parsknął Louis i od niechcenia spojrzał w stronę ringu. Tym razem czuł, że jego wzrok skrzyżował się z tym bruneta, a w jego podbrzuszu utworzyło się dziwne ciepło. Patrząc na tego mężczyznę, którego Liam nazwał Harrym Stylesem, czuł, że jednorazowo mógłby odrzucić dominującą postawę i być ten jeden raz na dole, chociaż i tak bardziej wolałby mieć nad nim kontrolę i móc obserwować jak dobrze dzięki niemu się czuje.
Louis powrócił do picia piwa i starał się odsunąć od siebie erotyczne myśli, bo czuł, że gdyby zagłębiał się w nie bardziej, skończyłby z niemałym problemem w spodniach.
- Lou, on tu idzie – szepnął Zayn układając równo szklanki za ladą. Louis chciał zapytać o kogo chodzi, jednak zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, posiadacz najseksowniejszych nóg na świecie stanął obok niego opierając łokcie na blacie.
- Wodę, proszę – odezwał się. W tym momencie Louis westchnął i modlił się, aby nikt tego nie słyszał. To, jak głęboki był jego głos, wpływało nie tylko na przechodzenie dreszczy przez jego ciało. Podczas gdy Zayn odszedł na kilka metrów, aby podać mu wodę, Harry spojrzał na Tomlinsona skupiając się na jego twarzy, by potem na chwilę zejść wzrokiem niżej. Louisowi udało się uchwycić zieleń jego oczu, która teraz przeszywała jego sylwetkę.
- Proszę bardzo – Zayn postawił przed nim butelkę wody. Harry kiwnął głową i krótko podziękował. Wziął butelkę i ponownie spojrzał na Louisa, by potem odwrócić głowę i skierować się w stronę ringu.
Louis uwielbiał tego rodzaju grę wzrokową, szczególnie wtedy, gdy działo się to z tak przystojnym mężczyzną.
- Aww – podsumował Zayn. – Może znajdzie się dla ciebie czas w jego napiętym grafiku po walce. Zaklepię wam pokój w najbliższym hotelu.
- Chyba jedynie do pogadania.
٭٭٭
Louis z niepodobnym do niego zainteresowaniem czekał, aż dwanaście rund pierwszej walki upłynie i rozpocznie się kolejna walka, w której będzie brał udział Harry Styles. Na dzisiejszy wieczór było przewidziane pięć walk, a entuzjazm ludzi, których przybyło o wiele za dużo, wskazywał na to, że chcieliby o wiele więcej.
Nietrudno było wywnioskować, że Styles był ulubieńcem wielu osób. Louis dokładnie widział, jak wiele dziewcząt z ekscytacją mu się przyglądało i piszczało chcąc zwrócić jego uwagę. Zapewne również wielu mężczyzn patrzyło na niego z pożądaniem fantazjując o pieprzeniu się z bokserem.
Louis nie był jednym z nich. N i e b y ł.
Nie potrafił skoncentrować się na przemowie, która trzymała widownię w napięciu, zanim na ring weszli uczestnicy walki, kiedy miał tak wspaniały widok na Stylesa. W niemożliwie uroczym dla Louisa geście związał swoje włosy w koka na czubku głowy, z czego i tak wiele kosmyków spoczywało na jego karku. Był wdzięczny, że Liam był zbyt zaaferowany całym wydarzeniem, a Zayn nie miał czasu, żeby choć na chwilę zamienić słowo z Louisem, bo czułby się dziwnie gdyby przyjaciele zobaczyli go, gdy tak intensywnie wpatrywał się w tego boksera.
Kiedy rozległ się pierwszy krótki gong, Louis wiedział komu kibicował. Marzył tylko, aby nie ujrzeć bezwiednego ciała Stylesa na deskach ringu.
There are no comments yet. Log in to be the first to leave a review!

![Dust Bones [Harry Styles]](https://fanficsread.net/media/fs-stories-1/1198/conversions/a640cdb809d084e5d20475eedbf3c663.jpg)



